Banner 468 x 60px

 

poniedziałek, 2 marca 2015

Moje MW Malwina Wetula - Jak szkłem, miedzią i tkaniną pokolorować świat.

0 komentarze

Na łamach sierobi.pl prezentujemy cykl artykułów na temat twórczości osób z pasją. Jeśli uważasz, że robisz coś ciekawego i chcesz się tym pochwalić napisz do nas na: sierobi@gmail.com  Dziś przyjrzymy się twórczości Pani Malwiny Wetula a przede wszystkim jej wspaniałej biżuterii.

Kiedyś zaczęło się tak: weszłam do pewnego sklepu-galerii, w którym zobaczyłam kilka stosików poszewek. Zachwyciły mnie i wyszłam stamtąd uboższa o trochę pieniędzy, za to bogatsza o piękną rzecz. Ta rzecz, natychmiast po moim powrocie do domu, otrzymała należne jej miejsce na „reprezentacyjnej  kanapie” i leżała tam sobie przez prawie dwa lata, ładnie wyglądając i przynosząc radość oczom. Aż któregoś dnia, nagle i znienacka, spadła na mnie myśl, że może by tak samej spróbować zmierzyć się z materią. Pogrzebałam w czeluściach szaf, gdzie zalegały kawałki materiałów pozostałe po moich rozmaitych próbach krawieckich, pozbierałam to wszystko na jeszcze wtedy średniej wielkości stosik i tak przymierzając, przykładając, dopasowując kolory i faktury... zaczęłam działać.  Czyli jak pasja przerodziła się w pracę
I tak zostało mi do dziś, tylko dziś ta kupka materiałów rozrosła się w niezłą górę... ;)



Moje poduchy powstają tak: zaczynam od białego kwadratu. To trochę tak, jak biała kartka, na której za chwilę ołówek lub farby wyczarują iluzję przestrzeni. Potem rozrzucam wokół siebie góry kolorowych skrawków materiału, w ruch idą nożyczki, szpilki i... magia zaczyna działać. Skrawki te zaczynają składać się a to w pejzaż, a to w wiosenne kwiatki, a to w leśny ostęp. Nie zawsze punkt wyjścia równa się ostatecznemu efektowi, czyli np zasiadam do pracy z chęcią wyczarowania drogi pośród drzew, a wychodzi np łódka nad jeziorem. Ale to właśnie jest najfajniejsze.
Potem następuje bardziej żmudny etap – fastrygowania, szycia, obrębiania, wykańczania, doszywania, podszywania, aż wreszcie wyłania się to coś. To COŚ.



Inny rodzaj mojej twórczej działalności to biżuteria. Zawsze ją lubiłam. Kiedyś, gdy nie było tak szerokiego wyboru ciekawych wzorów i ozdób pamiętam, że wyszukiwałam np. jakieś ciekawe guziki i… robiłam z nich klipsy lub kolczyki. Od zawsze coś dłubałam, przerabiałam, dziergałam. Wszystko to zaprowadziło mnie najpierw do Liceum Plastycznego, a potem na studia w Akademii Sztuk Pięknych.
Dziś moje narzędzia pracy to zarówno ołówek, farby i pędzel, jak i nożyce do metalu, pilnik, lutownica, młotek… długo można by tak wymieniać ;) 

No i szkło… Szkło ma w sobie jakąś magię. Jest zbiorem całkowitych zaprzeczeń i określeń przeciwstawnych, a wszystkie one i tak nie wyczerpują tego, jakie naprawdę jest szkło... Przejrzyste-kolorowe, zimne-gorące, kruche-twarde, gładkie-ostre, mieniące się-jednobarwne, tęczowe-czarne... długo by można...


Postanowiłam dotknąć szkła „bardziej”. „Wgryzam się” w szklane tafle i próbuję wyczarować z nich alternatywną rzeczywistość. I wciąż zadziwia mnie przemiana szkła, która dokonuje się pod wpływem temperatury. Ostre, tnące  kawałeczki zyskują obłość i miękkość linii, stają się przyjazne, kolory zmieniają się, lub uwydatniają, kształty nabierają dynamiki, lub wręcz przeciwnie – spokoju. Żeby powstało coś ładnego i niepowtarzalnego, trzeba poddać te szkła pewnym torturom... Mianowicie najpierw pociąć na pożądanej wielkości kawałki i kształty, a potem poskładać we wzór, który chcemy uzyskać, podgrzać do temperatury kilkuset stopni i gdy wystygnie, porównać zamierzenie początkowe z efektem końcowym. Czasami efekt ten jest zgoła odmienny od zakładanego, ale to chyba najmilsza część tej pracy. 


W ten sposób wytapiam oczka, kaboszony i inne kształty, które potem wykorzystuję do tworzenia biżuterii. Są to rzeczy niepowtarzalne, bo nigdy dwa razy nie uda się uzyskać identycznego efektu. Szkło to dość kapryśny materiał, ale dający wiele radości.
Oprawiam i upiększam je za pomocą witrażowej metody Tiffany - miedzią, którą potem cynuję, patynuję i sprawiam, że pierścień lub kolczyki wyglądają  jak stary klejnot, który przeleżał w szkatule 200 lat i teraz znów może cieszyć oko. Sprawia mi to dużą radość i choć czasem materia nie do końca chce się podporządkować pomysłowi i projektowi, to jest to naprawdę fajna praca. Wykorzystuję też kamienie półszlachetne, zarówno w formie surowej bryły, jak i szlifowane w klasyczne korale.

A jak chcę odmienić sposób wyładowania twórczej energii, znów sięgam po materiały i szyję lalki. Dostają ciałka z miękkiej dzianiny, włosy z włóczki, ubranka uszyte lub wydziergane z włóczki, a wnętrza wypełnione miękkimi silikonowymi, antyalergicznymi kuleczkami. Są więc miłe w dotyku i przyjazne dla dzieci.


Nasza pamięć składa się z obrazków, małych impresji, chwilowych nastrojów… Przywołuję je w chłodzie kamienia, ciężarze marmurowej kulki, delikatnym brzęku kołyszącego się łańcuszka. Skrawkom materiału daję drugie, trzecie, piąte życie. Ulubiona bluzka zamienia się w kwiecistą łąkę, ucięty dół spódnicy w kawałek nieba, lub koronę drzewa. Składam fragmenty kolorów w nowe kompozycje, to swoisty recykling wspomnień i kolorowych chwil z przeszłości. Strzępki wakacyjnych chwil, promień słońca odbity od powierzchni liścia i zachowany gdzieś w kąciku oka... zasłyszana melodia, która wywołała wspomnienie o czymś miłym... czasem mała drzazga powodująca niepokój, lub coś chroboczącego w ciemnościach... Oto materia, z której tworzę moje prace. Wydawałoby się, że nie można tego połączyć, a jednak...

Wszystko to można zobaczyć i jeśli się Wam spodoba – kupić na www.mojemw.pl
Oglądajcie, zachwycajcie się, kupujcie i cieszcie się pięknem i unikatowością wyrobów. Nawet  mnie nie uda się powtórzyć drugi raz jakiegoś wzoru w identyczny sposób, a świadomość, że ma się coś, co istnieje rzeczywiście w jednym egzemplarzu, jest bardzo przyjemna...


Jestem też na Facebooku, gdzie także zachęcam do odwiedzania mojego sklepu-galerii. Będzie mi miło, jeśli tam wpadniecie, oglądniecie i polubicie https://www.facebook.com/mojemw




















0 komentarze:

Prześlij komentarz

 
Sierobi.pl © 2011 . Supported by and